Пожалуйста или Регистрация для создания записей и тем.

Ta maszyna nigdy nie śpi, a ja przestałem

Jest 3:47 nad ranem, a ja właśnie wygrałem kolejne osiemset złotych. Śmieszne, bo nie mogę nawet wstać z łóżka, żeby zrobić sobie herbatę. Leżę tak już prawie dwa lata, odkąd ten dupek w bmw uznał, że czerwone światło to tylko sugestia. Moja kariera taksówkarza skończyła się w ułamek sekundy, a ja zostałem z trzeszczącym kręgosłupem i taką pustką w głowie, że nie umiałem jej niczym wypełnić. No, może wódą, ale to też szybko przestało działać.

Nie szukałem tego. Naprawdę. Ktoś na grupie dla niepełnosprawnych na vk wrzucił link, pisał, że to fajna odskocznia. Myślałem, że jakaś pierdoła, kliknąłem z nudów. Strona otworzyła się szybko, takie kolorowe kółka, dźwięki ładne, niby nic specjalnego. A potem zobaczyłem, że mają opcję gry na automatach za symboliczną kasę. Pierwsze logowanie, bonus powitalny – dostałem 50 zł za darmo. Uznałem, że nie mam nic do stracenia. I wiecie co? Przez pierwszy tydzień przegrałem wszystko, co miałem na koncie. Resztę renty, oszczędności na leki. Głupi byłem. Myślałem, że skoro nie mogę chodzić, to chociaż poczuję ten stary, dobry pośpiech. A czułem tylko wkurwienie.

Przez miesiąc nie odpaliłem vavada pl. Miesiąc gapiłem się w sufit. Aż któregoś wieczoru, kiedy bolało tak bardzo, że tabletki nie dawały rady, pomyślałem: kurwa, jeszcze raz. Tylko ten bonus. I wtedy coś się zmieniło.

Nie wiem, czy to był przypadek, czy ten algorytm w końcu mnie polubił. Zacząłem grać mądrzej. Nie szarpałem się. Postawiłem dwadzieścia złotych na jakąś prostą grę karcianą, taką, gdzie trzeba zgadnąć, czy karta będzie wyższa. Wygrałem. Postawiłem znowu. Znowu wygrałem. W ciągu godziny miałem trzysta. Myślałem, że serce mi wysiądzie, a to tylko leżenie. Moje palce latały po ekranie telefonu jak w transie. Wypłaciłem sto, żeby nie być gołodupcem. Resztę zostawiłem.

To nie było tak, że wygrałem milion. Wygrałem po prostu oddech. Wiecie, jak to jest, gdy musisz prosić siostrę, żeby kupiła ci chleb, bo sam nie zejdziesz? Ja nie cierpię tego uczucia. A tu nagle, patrzę – mam własne pieniądze. Nie pożyczone, nie z renty, nie z łaski. Swoje.

Zacząłem traktować vavada pl jak pracę. Brzmi to pojebanie, wiem. Ale ustaliłem zasady. Codziennie o dwudziestej pierwszej, jak już jest cicho na bloku, odpalam telefon. Przez godzinę, nigdy dłużej. Gram tylko w dwie gry, które znam. Nie gonię za wielkimi wygranymi. Cel: sto złotych dziennie. Czasem idzie pięć minut, czasem cała godzina. Jak nie idzie – zamykam. Kiedyś bym gonił, teraz wiem, że jutro też jest dzień.

Najśmieszniejsze jest to, że przestałem grać o pieniądze. Gram o coś innego. O to, żeby udowodnić samemu sobie, że jeszcze myślę. Że ten syf, który mi się przytrafił, nie rozwalił mi mózgu. Każda wygrana to mały dowód, że facet, który kiedyś potrafił wyczuć korki w mieście lepiej niż nawigacja, dalej potrafi czytać sytuację. Tylko zamiast ulic, czytam te pierdolone karty i kółka.

Pamiętam jeden dzień. Styczeń, szarość za oknem, śnieg z deszczem. Renta poszła na rachunki, zostało mi dwadzieścia złotych na koncie. Głód, bo zapomniałem poprosić o zakupy. Wszedłem na vavada pl, miałem tam jeszcze jakieś grosze z poprzedniej gry. Włączyłem automat, taki głupi, z owocami. Kręcę, kręcę, nic. Zostało mi na trzy ruchy. Myślałem: trudno, pójdę spać. I nagle te wszystkie symbole wskoczyły idealnie. Bonus, darmowe spiny, potem kolejny bonus. W ciągu dziesięciu minut uzbierało się czterysta siedemdziesiąt złotych. Wypłaciłem od razu, zamówiłem jedzenie z dowozem i zapłaciłem za internet na przyszły miesiąc.

Siostra dzwoniła potem, pytała skąd mam hajs. Odpowiedziałem, że znalazłem starą fakturę, zwrócili mi za gwarancję. Skłamałem. Wstyd mi było powiedzieć, że gram. Bo ludzie myślą: hazardzista, ćpun. A ja po prostu chcę funkcjonować. Nie kupuję drogich rzeczy, nie urywam się z kolegami na melinę. Kupuję lepsze jedzenie, opłacam rehabilitanta, który przychodzi do domu. W zeszłym miesiącu pierwszy raz od wypadku kupiłem siostrze porządny prezent na urodziny. Sukienkę. Widziałem, że się popłakała w łazience, myślała, że nie widzę.

Nie wiem, jak długo to potrwa. Może jutro stracę wszystko, może konto wyleci w powietrze. Ale dziś, o 3:47 nad ranem, mam na koncie więcej, niż miałem rano. I to jest moja mała wygrana z życiem.

Telefon leży obok na poduszce. Ekran gaśnie powoli. Jutro o 21:00 znowu włączam grę. Nie dlatego, że muszę. Dlatego, że przez tę godzinę nie myślę o tym, czego nie mogę robić. Myślę o tym, co mogę. I to mi wystarczy.

GetMod - форум для общения